Granice stałe: kiedy „nie” oznacza „nie”

Przedszkolak Kuba uważa, że wycieranie palców umazanych farbą w Sandrę jest czymś zabawnym. Dziewczynce jednak wcale nie jest do śmiechu. Skarży się, gdy chłopiec ją dotyka. Kubusiu, trzymaj ręce z daleka od Sandry – zwraca się do niego przedszkolanka. – Jeżeli zrobisz to jeszcze raz, będziesz musiał skończyć malowanie i siedzieć przez jakiś czas sam. Czy wszystko jasne?
Chłopiec kiwa głową, lecz gdy tylko nauczycielka się oddala, macza palce w kolorowej mazi i wyciera je w ramię dziewczynki. On znowu to zrobił! – skarży się Sandra. Kubo, czas doprowadzić się do porządku – rzeczowym tonem mówi przedszkolanka. Pomaga mu wstać z krzesła i prowadzi do umywalki. – Do czasu, gdy inni skończą, możesz rysować przy ostatnim stoliku. – Żadnego zawstydzania czy obwiniania. Żadnego pełnego dezaprobaty pouczania czy upominania. Nauczycielka Kuby, aby nauczyć go swojej zasady, używa stałych granic. Jej słowa mówią „stop”, tak samo jak jej czyny, gdy odseparowuje chłopca od reszty grupy. Kuba otrzymał wszystkie potrzebne informacje, aby następnym razem dokonać akceptowalnego wyboru, gdy będzie próbował wytrzeć umazane w farbie palce w któregoś z przedszkolaków. Stałe granice dostarczają wyrazistego sygnału na temat naszych zasad i oczekiwań. Dzieci rozumieją, że mówimy poważnie i uczą się w taki właśnie sposób traktować nasze słowa. Skutek? Mniej testowania, lepsza komunikacja i żadnych klasowych tańców. Stałe granice to skuteczne narzędzia nauczania.

Witam, mam na imię Ambrozja i bardzo się cieszę, że trafiłeś na mojego bloga. Poruszane tutaj tematy na pewno Cię zainteresują, więc już teraz serdecznie zapraszam Cię do lektury 🙂
error: Content is protected !!